Badanie praktyk czytelniczych osób niewidomych przeprowadziliśmy na grupie 100 starannie dobranych uczestników. Głównym kryterium kwalifikacji była liczba przeczytanych książek w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Zależało nam na analizie opinii i nawyków osób aktywnie czytających, posiadających bogate doświadczenie czytelnicze.
Proces rekrutacji przebiegł stosunkowo łatwo — spośród około 160 zgłoszeń jedynie niewielka część pochodziła od osób, które zadeklarowały przeczytanie mniej niż 24 książek w ostatnim roku (9 osób, 9,0%). Zdecydowaną większość stanowili uczestnicy, którzy przeczytali ponad 48 książek (54 osoby, 54,0%). Kolejne 20 osób (20,0%) zadeklarowało lekturę od 25 do 36 tytułów, a 17 osób (17,0%) mieściło się w przedziale od 37 do 48 książek.
Choć liczba 100 respondentów nie pozwala na pełnoprawne badanie ilościowe, przekracza typowy zakres badań jakościowych. Przygotowaliśmy rozbudowaną ankietę, aby uchwycić jak najwięcej aspektów związanych z praktykami czytelniczymi. Uznaliśmy, że taka liczba odpowiedzi umożliwi sformułowanie konkretnych wniosków charakteryzujących środowisko aktywnych niewidomych czytelników w Polsce.
Wśród ankietowanych znalazło się 65 kobiet i 35 mężczyzn, 57 osób nie widzi od urodzenia, a 43 to osoby ociemniałe, 70 osób czyta wyłącznie w języku polskim, 66 respondentów jest aktywnych zawodowo, 21 nadal się uczy, a 13 osób pozostaje nieaktywnych zawodowo.
Struktura wiekowa przedstawia się następująco:
18—30 lat: 18 osób
31—45 lat: 46 osób
46—60 lat: 24 osoby
powyżej 60 lat: 12 osób
Pod względem miejsca zamieszkania:
wieś: 12 osób
miasto do 100 tys. mieszkańców: 14 osób
miasto do 500 tys. mieszkańców: 23 osoby
miasto powyżej 500 tys. mieszkańców: 38 osób
Poziom wykształcenia ankietowanych:
podstawowe: 2 osoby
średnie: 24 osoby
policealne: 15 osób
wyższe licencjackie: 13 osób
wyższe magisterskie: 35 osób
studia podyplomowe: 3 osoby
szkoła zawodowa: 8 osób
Grupa badanych jest zróżnicowana pod względem płci, wieku, wykształcenia oraz miejsca zamieszkania. Udało nam się dotrzeć zarówno do osób pracujących, jak i uczących się oraz nieaktywnych zawodowo.
Próba 85, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Pismo brajla jest powszechnie kojarzone z osobami niewidomymi. Dzięki jego wynalezieniu w XIX wieku osoby niewidome zyskały możliwość samodzielnego pisania i czytania. Podobnie jak sam alfabet brajla ewoluował na przestrzeni dekad, zmieniało się również jego znaczenie i funkcja. Szczególnie od momentu pojawienia się komputerów, użyteczność pisma brajla zaczęła się redefiniować — osoby niewidome uzyskały dostęp do klasycznej klawiatury, umożliwiającej pisanie literami drukowanymi.
Analogiczne zmiany zaszły w obszarze czytania. Rozwój technologii przyniósł alternatywne formy dostępu do treści, takie jak audiobooki czy e-booki, które stopniowo zaczęły wypierać książki drukowane w brajlu.
W ramach badania postanowiliśmy sprawdzić, ilu ankietowanych zna pismo brajla. Spośród stu respondentów 85 osób zadeklarowało znajomość alfabetu brajla. Tym osobom zadaliśmy pytanie o praktyczne wykorzystywanie brajla. Wskaźnik częstotliwości jego użycia w ostatnich dwunastu miesiącach wyniósł 2,51 w skali od zera do czterech, gdzie zero oznaczało „nigdy”, a cztery „bardzo często”. Oznacza to, że osoby znające brajla korzystały z niego średnio pomiędzy „czasami” a „często”.
Zaledwie osiem procent badanych przyznało, że nie używało brajla w żadnym kontekście — ani do pisania, ani do czytania (np. notatek, etykiet na przedmiotach codziennego użytku, nadruków na opakowaniach leków czy oznaczeń na kartach do gry). Z kolei trzydzieści trzy procent respondentów korzystało z pisma brajla często.
Wyniki dotyczące czytania książek brajlowskich pokazują jednak wyraźnie niższą popularność tej formy. Spośród osób znających brajla, aż 37 nie przeczytało w ostatnim roku ani jednej książki w tym formacie. Tylko pięć osób czytało książki brajlem bardzo często, a siedem — często.
Można łatwo wskazać przyczyny takiego stanu rzeczy. Przede wszystkim oferta audiobooków i e-booków jest znacznie bogatsza. Dodatkowo książki brajlowskie, ze względu na swoją objętość i wielotomowość, są mało poręczne i zajmują dużo miejsca.
Czytanie e-booków za pomocą linijki brajlowskiej (monitora brajlowskiego) jest zjawiskiem marginalnym — wskaźnik wyniósł zaledwie 0,9 w grupie 93 osób deklarujących czytanie książek elektronicznych. Zdecydowana większość korzysta z głosu syntetycznego.
Warto wspomnieć o barierach technologicznych: urządzenia umożliwiające wyświetlanie tekstu w brajlu, takie jak linijki czy notatniki brajlowskie, są bardzo kosztowne.
Interesującym było sprawdzenie, czy osoby niewidome nieznające brajla to w równym stopniu osoby niewidome od urodzenia, jak i ociemniałe. Okazało się, że spośród 15 osób nieznających brajla aż 14 to osoby ociemniałe, a tylko jedna — niewidoma od urodzenia.
Wynik ten wskazuje, że alfabet brajla nadal jest nauczany w szkołach dla niewidomych i uznawany za przydatny, mimo rosnącej konkurencji ze strony nowoczesnych rozwiązań cyfrowych.
Próba 100, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Jednym z kluczowych aspektów były gatunki książek, po które osoby niewidome sięgają najczęściej, a które mają dla nich niewielkie znaczenie. Wyodrębniliśmy osiem kategorii:
beletrystykę, obejmującą powieści i opowiadania z takich podgatunków jak kryminał, thriller, powieści psychologiczne, społeczne, obyczajowe, przygodowe, science fiction, fantasy, romans, erotyka,
literaturę faktu, do której zaliczamy reportaże, biografie, książki popularnonaukowe, a także publikacje z zakresu religii i rozwoju osobistego,
poradniki, często zawierające elementy graficzne, w tym kulinarne, podróżnicze czy hobbystyczne,
książki naukowe, akademickie i specjalistyczne,
książki bogato ilustrowane, takie jak komiksy, albumy malarskie, fotograficzne, powieści graficzne,
wydawnictwa kartograficzne,
książki do nauki języków obcych — tę kategorię wydodrębniliśmy, ponieważ nauka języków nie jest ograniczona do okresu szkolnego. Dodatkowo książki językowe zawierają wiele elementów wymagających opisów alternatywnych, takich jak ilustracje, diagramy, tabele i coraz częściej multimedia, które również wymagają odpowiednich opisów.
poezję — tę kategorię wyodrębniliśmy z beletrystyki, ponieważ tomiki poetyckie w wersji papierowej trafiają na rynek w niewielkich nakładach, a w formie audiobooków lub e-booków są dostępne marginalnie, co sprawia, że osoby niewidome mają do nich utrudniony dostęp.
Wyniki pokazały, że największą popularnością cieszy się beletrystyka — wskaźnik 3,25, czyli więcej niż „często”. Drugie miejsce zajęła literatura faktu — wskaźnik 2,63, czyli pomiędzy „czasami” a „często”. Pozostałe gatunki są czytane „rzadko” lub nieco częściej niż „rzadko”. Wskaźnik dla książek naukowych wyniósł 1,52, dla poezji 1,16, a dla poradników 1,04.
„Rzadko” lub „nigdy” ankietowani sięgali w ostatnich 12 miesiącach po książki bogato ilustrowane — wskaźnik 0,36, wydawnictwa kartograficzne — wskaźnik 0,5 oraz książki do nauki języków obcych — wskaźnik 0,98. Te trzy obszary, które uzyskały najniższe wskaźniki, są jednocześnie tymi, które są dla osób niewidomych najmniej dostępne.
Poza określonymi przez nas gatunkami książek umożliwiliśmy ankietowanym wskazanie takich, które nie znalazły się na naszej liście, a ich zdaniem powinny były się tam pojawić. Spośród 100 osób wypełniających ankietę, 21 podało swoje sugestie. Wskaźnik pokazujący częstotliwość wybierania tych właśnie gatunków wyniósł 3,18, a więc więcej niż „często”.
Przy czym ankietowani wymieniali książki należące niemalże bez wyjątku do beletrystyki (kryminał, romans) i dużo rzadziej literatury faktu, czyli tych gatunków, które zostały przez nas wcześniej uwzględnione.
Na wyróżnienie zasługują trzy odpowiedzi. Jedna osoba wskazała, że czyta czasopisma, traktując je jako formę czytelnictwa. Inna wspomniała o wydawnictwach muzycznych (książki z nutami zostały świadomie wykluczone z badania). Trzecia osoba zadeklarowała, że czyta teksty jednolite ustaw, dokumentacje projektowe oraz kody oprogramowania.
Interesującym uzupełnieniem było otwarte pytanie: „Czy są takie gatunki książek, które chcesz czytać, ale nie możesz z powodu barier technicznych lub braku wersji elektronicznych? Jeśli tak, to prosimy o krótki opis zjawiska”.
W odpowiedziach wyraźnie dominują dwa obszary. Po pierwsze — komiksy, w których warstwa graficzna jest istotniejsza od warstwy tekstowej. Rysunków w tego typu książkach jest więcej niż tekstu, a opisanie każdego stanowi wyzwanie dla autorów lub wydawców. Jak dotąd w Polsce podejmowano pojedyncze próby tworzenia deskrypcji do komiksów i publikowania ich w oddzielnym pliku, dołączonym do pliku PDF z regularnym komiksem. Są kraje, jak Kanada, gdzie temat ten cieszy się większym zainteresowaniem, co daje możliwość czerpania wzorców. Podobna sytuacja dotyczy albumów oraz powieści graficznych.
Drugą grupą wydawnictw, w których ankietowani dostrzegają liczne braki, są książki naukowe i akademickie. Szczególnie często wskazywano na publikacje z dziedzin ścisłych, zawierające liczne schematy, tabele i wykresy. Wiele, zwłaszcza starszych, wydawnictw akademickich nie istnieje w wersjach elektronicznych, a jeśli są dostępne jako pliki PDF, to najczęściej mają formę skanów — zdjęć, które przy próbie rozpoznania za pomocą oprogramowania OCR generują wiele błędów, przez co stają się w dużym stopniu bezużyteczne.
Oprócz nauk ścisłych badani wspominają m.in. o książkach medycznych (z zakresu rehabilitacji, psychologii, psychiatrii), archeologii, kosmologii, paleoantropologii. Wymieniane są także książki specjalistyczne i techniczne, zawierające dużą liczbę ilustracji, które nie są odpowiednio opisane. Tematy takie jak media czy sport również mają swoich odbiorców wśród niewidomych, jednak książki o takiej tematyce — zwłaszcza wydawane przez niszowych autorów lub wydawnictwa — są dla nich często niedostępne.
Ankietowani wskazują również na braki w dostępie do różnego rodzaju poradników (trzy osoby), np. wnętrzarskich, dotyczących uprawy roślin, a także z takich dziedzin jak samorozwój, ezoteryka czy duchowość. Dwie osoby zadeklarowały, że chętnie czytałyby atlasy i inne książki geograficzne. Problem z dostępnością dotyczy także podręczników do nauki języków obcych.
Szczególnie ciekawe są pojedyncze głosy ankietowanych, którzy wymieniają książki nawiązujące do ich indywidualnych zainteresowań. Na szczególną uwagę zasługuje zdaniem jednego z badanych literatura związana z grą w szachy czy reprinty XIX-wiecznych lub jeszcze starszych publikacji. Inny respondent wyraża chęć czytania książek z pieśniami w językach słowiańskich, pisanych cyrylicą, często drukowanych szpaltowo, w których po zeskanowaniu miesza się tekst oryginalny z tłumaczeniem.
Interesującą uwagą wydaje się również wskazanie przez jedną z ankietowanych braku w wersjach elektronicznych i brajlowskich numeracji stron z czarnodrukowej wersji papierowej. Tego typu rozwiązanie jest praktykowane w innych krajach (np. w Szwajcarii) i ma tę zaletę, że ułatwia sporządzanie bibliografii do prezentacji czy prac naukowych.
Wreszcie wyróżniona została fantastyka naukowa, szczególnie starsza, a także książki fantasy. Zdaniem jednego z ankietowanych dobrze byłoby, gdyby miały one wersje audio, ponieważ czytanie ich głosem syntetycznym nie oddaje odpowiedniego klimatu, jaki zapewnia głos dobrze dobranego lektora.
Próba 100, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Jeden z głównych bloków pytań dotyczył form książek, w jakich czytają osoby niewidome. Przez formy rozumiemy: audiobooki, czyli książki mówione (traktowane zbiorczo jako synonimy), e-booki, czyli książki elektroniczne, papierowe książki brajlowskie oraz papierowe książki czarnodrukowe. W pierwszej kolejności chcieliśmy ustalić, czy któraś z tych form dominuje.
Badanie wykazało, że audiobooki i e-booki mają dla naszej grupy stu badanych bardzo duże znaczenie, z minimalną przewagą na korzyść audiobooków.
Tylko trzy osoby na sto zadeklarowały, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy nie przeczytały ani jednego audiobooka, a jedynie siedem osób w tym samym okresie nie sięgnęło ani razu po e-booka. Wskaźnik częstotliwości czytania audiobooków wyniósł 3,51, a więc dokładnie pomiędzy „często” a „bardzo często”. W przypadku e-booków było to 2,82, czyli nieco mniej niż „często”.
Po książki brajlowskie nie sięgnęło w ostatnich dwunastu miesiącach aż 51 osób, a wskaźnik częstotliwości czytania w tej formie wyniósł jedynie 1,02, co oznacza „rzadko”.
Zdecydowanie najniższy wskaźnik uzyskały papierowe książki czarnodrukowe — 0,67. Sześćdziesiąt cztery procent badanych w ogóle nie korzysta z książek czarnodrukowych, a wśród tych, którzy z nich korzystają, dziewiętnaście procent robi to „rzadko”.
Próba 97, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Czytanie audiobooków badaliśmy pod dwoma względami. Po pierwsze, chcieliśmy dowiedzieć się, czy przeważa słuchanie książek z plików posiadanych na własność i przechowywanych w pamięci urządzeń (komputerów, smartfonów i innych), czy też dominuje odsłuchiwanie książek z płatnych lub bezpłatnych platform cyfrowych. Po drugie, interesowało nas, jakie urządzenia do odtwarzania audiobooków są najczęściej używane.
W próbie 97 ankietowanych wskaźnik częstotliwości słuchania audiobooków z pojedynczych plików zapisanych na twardych dyskach lub innych nośnikach, takich jak płyty czy kasety, wynosi 2,65, czyli pomiędzy „czasami” a „często”.
Wskaźnik dla abonamentowych platform cyfrowych wyniósł 2,37, a dla bezpłatnych platform umożliwiających słuchanie audiobooków online, takich jak serwis DZDN, 2,29. Różnice są więc niewielkie, choć wygląda na to, że płatne serwisy typu Empik Go, Audioteka i podobne zaczynają zyskiwać na znaczeniu w porównaniu z bezpłatnymi, jak usługa oferowana przez DZDN, opisana w pierwszej części raportu.
Marginalne znaczenie — wskaźnik 0,84, czyli „mniej niż rzadko” — uzyskały inne formy dostępu do audiobooków. Dziewięć osób skorzystało z możliwości wskazania własnych sposobów pozyskiwania audiobooków, jednak odpowiedzi te nie wniosły zasadniczo nic nowego, ponieważ odnosiły się do innych kryteriów.
Trzy osoby wskazały Tyflotekę jako miejsce, z którego pobierają audiobooki, dwie osoby wymieniły serwis YouTube. Jedna osoba korzysta z niemieckiej biblioteki DZB w Lipsku, gdzie czyta w języku niemieckim, a inna wspomniała o Royal National Institute of Blind People z ofertą w języku angielskim. Po jednej osobie zadeklarowało, że kupuje audiobooki lub pożycza je od znajomych.
Jeśli chodzi o urządzenia, na których osoby niewidome najczęściej odtwarzają audiobooki, zdecydowanie dominuje smartfon — wskaźnik 3,01, czyli „często”. Komputer pozostaje daleko w tyle ze wskaźnikiem 1,78, czyli „mniej niż czasami”. Podobnie jest w przypadku urządzeń dedykowanych osobom niewidomym, takich jak Orion, Plextalk czy Czytak — wskaźnik 1,74.
Pozostałe urządzenia, takie jak tablet, iPod, standardowy odtwarzacz MP3 typu Sansa, odtwarzacz CD czy magnetofon, uzyskały wskaźniki poniżej 1, czyli „mniej niż rzadko”. Co ciekawe, dwie osoby zadeklarowały, że słuchają książek na magnetofonie „bardzo często”, a trzy osoby — „często”. Oznacza to, że kasety nie wyszły jeszcze całkowicie z użycia.
Jedna osoba zasugerowała jako alternatywę słuchanie audiobooków na konsoli Xbox lub PlayStation.
Próba 93, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
W badaniu zastosowaliśmy cztery kryteria dotyczące e-booków. Uwzględniliśmy: czytanie offline kontra online, głos syntetyczny kontra monitor brajlowski, różnicowanie według typu urządzenia wykorzystywanego do odczytu książek elektronicznych oraz według formatu plików.
Podobnie jak w przypadku audiobooków, ankietowani preferują e-booki w postaci plików posiadanych na własność i zapisywanych na twardych dyskach komputerów, smartfonów, w pamięciach przenośnych typu pendrive lub na dyskach zewnętrznych. Takie rozwiązanie było wybierane w ostatnich dwunastu miesiącach nieco poniżej „dosyć często” — wskaźnik wyniósł 2,73.
Drobne różnice w stosunku do audiobooków pojawiają się, gdy uwzględnimy korzystanie z płatnych i bezpłatnych platform cyfrowych. Osoby niewidome nieco częściej pozyskują e-booki z bezpłatnych serwisów on-line. Częściowo może to wynikać z rozwiązań oferowanych przez wiele bibliotek miejskich, polegających na udostępnianiu darmowych kodów dostępu. Wskaźnik dla bezpłatnych platform cyfrowych wyniósł 1,73, natomiast dla płatnych rozwiązań — 1,51. Różnica jest zatem niewielka.
Także w tym przypadku ankietowani mogli wskazać własne źródła pozyskiwania e-booków, jednak odpowiedzi nie wniosły nic nowego. Pojedyncze osoby pisały o e-bookach pobieranych z wolnego dostępu, ze stron internetowych poświęconych ich zainteresowaniom lub z prywatnych zbiorów należących do osób bliskich albo znajomych.
Interesujące są wyniki dotyczące sposobu czytania e-booków: głosem syntetycznym lub brajlem na linijkach brajlowskich. Wskaźnik czytania głosem syntetycznym w ostatnich dwunastu miesiącach wyniósł 2,97, czyli „często”, natomiast dla czytania na monitorze brajlowskim — 0,9, czyli „rzadko”. 46% ankietowanych używa głosu syntetycznego „bardzo często”, podczas gdy 60% nie czytało e-booków brajlem wcale.
Wśród urządzeń wykorzystywanych do czytania książek elektronicznych smartfon i komputer uzyskały podobne wyniki, z nieznaczną przewagą na rzecz smartfonów. Wskaźnik dla smartfonów wyniósł 2,38, a dla komputerów — zarówno stacjonarnych, jak i przenośnych — 2,15. „Bardzo często” na smartfonie czytało w ostatnich dwunastu miesiącach czterdzieści procent ankietowanych, a na komputerze trzydzieści trzy procent.
Czytniki dedykowane osobom niewidomym, takie jak Plextalk, Orion czy Victor Reader, były używane „raczej rzadko” — wskaźnik 1,44. Czytniki sprzętowe dostępne na rynku otwartym, takie jak Kindle czy PocketBook, były używane „bardzo rzadko” — wskaźnik 0,43. Podobnie wygląda sytuacja z tabletami — wskaźnik 0,83.
Ankietowani, proszeni o wskazanie innych urządzeń, na których czytali e-booki w ostatnich dwunastu miesiącach, wymienili trzy, zaznaczając jednocześnie, że korzystają z nich „bardzo często”. Jedna osoba korzystała z Audiolektora — komputera z wbudowanym skanerem, oprogramowaniem OCR oraz programem udźwiękawiającym, czytającym głosem syntetycznym. Druga osoba czytała na iPodzie, a trzecia na telefonie Blindshell Classic 2, który został opisany jako „skrzyżowanie smartfona ze zwykłym telefonem komórkowym na przyciski”.
Wśród formatów, w jakich występują e-booki, na prowadzenie wysuwają się pliki tekstowe (TXT) oraz formaty pochodne od systemu Microsoft Windows, takie jak RTF, DOC i DOCX. Wskaźnik dla tych formatów wyniósł 2,65, a 37% ankietowanych korzysta z nich „bardzo często”. Drugim najpopularniejszym formatem okazał się PDF — wskaźnik 2,24, a dopiero na trzecim miejscu uplasował się EPUB ze wskaźnikiem 1,94 właściwie równoznaczny z określeniem „czasami”. Różnice między formatami PDF i EPUB są niewielkie, ale fakt, że to TXT oraz pochodne znalazły się na pierwszym miejscu, może być dużym zaskoczeniem dla specjalistów spoza środowiska niewidomych.
Można to tłumaczyć w ten sposób, że e-booki rzadko były dotąd produkowane w sposób dostępny, a książki papierowe z definicji dostępne nie są, osoby niewidome wykształciły więc własne sposoby dotarcia do treści. Nie ma jednej ścieżki — każdy metodą prób i błędów uczy się pokonywać bariery, które narastały przez dziesięciolecia. Powszechną praktyką jest konwertowanie plików EPUB lub PDF do formatu TXT, RTF lub HTML przy pomocy programu Calibre lub narzędzia online Robobraille, stworzonego specjalnie z myślą o osobach niewidomych. Tak przekształcone pliki tracą oryginalne formatowanie i strukturę, ale umożliwiają odczyt treści nawet przy użyciu najprostszych czytników ekranu.
Jedna osoba zadeklarowała, że „czasami” czyta e-booki w formacie, którego nie uwzględniliśmy na naszej liście — HTML. To bardzo interesujący format, który rozważaliśmy na etapie wstępnym. Nie wdając się w szczegóły, można uznać, że pod względem możliwości stoi on najwyżej w hierarchii formatów, a jednocześnie pozostaje niemal poza głównym obiegiem.
Zadaliśmy również pytanie, czy ankietowani mają świadomość, w jakim formacie są e-booki, które czytają. Aż 61% pytanych „nigdy” nie ma wątpliwości. Tylko jedna osoba zadeklarowała, że ma z tym problem „bardzo często”. Wygląda na to, że nasi ankietowani są bardzo dobrze zorientowani na tym obszarze.
Próba 36, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Książki czarnodrukowe, przynajmniej na pierwszy rzut oka, nie wydają się naturalnym wyborem osób niewidomych, a jednak ponad jedna trzecia spośród naszych 100 ankietowanych kupowała, wypożyczała z bibliotek lub pożyczała od rodziny bądź znajomych tradycyjne, papierowe książki w ostatnich 12 miesiącach. Powodów, dla których 36 na 100 osób niewidomych potrzebowało takich książek, jest co najmniej kilka.
Najczęstszym powodem jest chęć lub potrzeba zeskanowania książki czarnodrukowej i rozpoznania skanów za pomocą technologii OCR, aby stworzyć amatorsko przygotowany e-book. Tak rozpoznany tekst osoby niewidome zapisują w formacie TXT lub DOCX, dzięki czemu mogą zapoznać się z treścią publikacji niedostępnej na rynku wydawniczym w formie audiobooka lub e-booka (co po części tłumaczy popularność formatu TXT). Niestety, proces ten wiąże się często z występowaniem błędów, które — mimo coraz doskonalszego oprogramowania — wciąż się pojawiają, szczególnie tam, gdzie książki zawierają elementy graficzne, tabele, wykresy, diagramy albo są drukowane w szpaltach.
Mimo tych utrudnień skanowanie książek czarnodrukowych, które nie są wydawane w formach elektronicznych, pozostaje stosowaną metodą, dzięki której osoby niewidome mogą uzyskać dostęp do publikacji. Na próbie 36 osób wskaźnik wyniósł 2,0, a zatem dokładnie odpowiada kategorii „czasami”. 25% badanych skanuje i rozpoznaje książki papierowe „często”, a 14% robi to „bardzo często”.
Znamy osobiście przykłady bardzo aktywnych czytelników, którzy nie tylko regularnie skanują książki wypożyczane z bibliotek lub kupowane w księgarniach na domowym skanerze, ale raz lub dwa razy do roku organizują swoisty „maraton”, skanując na przykład w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego około 50 tytułów w ciągu dwóch dni.
Jednak nie tylko skanowanie umożliwia osobom niewidomym zapoznanie się z treścią książek czarnodrukowych. Czasami mogą one liczyć na pomoc osób trzecich, które zgadzają się pełnić rolę osobistych lektorów. Wskaźnik dla czytania przez osoby trzecie wyniósł 1,58, pomiędzy „rzadko” a „czasami”.
Czytanie takie może odbywać się na dwa sposoby. Po pierwsze — na żywo, kiedy widzący lektor i osoba niewidoma przebywają razem. Po drugie — widząca osoba, najczęściej będąca krewną lub znajomą osoby niewidomej, czyta książkę, nagrywając jej treść na dyktafon, tworząc w ten sposób amatorski audiobook, który może być następnie odtwarzany w dowolnym momencie. Nasza ankieta nie była na tyle szczegółowa, aby oszacować częstotliwość występowania obu tych rozwiązań.
Bardzo podobne wskaźniki uzyskały dwa pozostałe sposoby korzystania z książek papierowych. W przypadku rozpoznawania ich za pomocą urządzenia lub aplikacji do odczytu w czasie rzeczywistym wskaźnik wyniósł 1,64.
Rozróżniamy tu stacjonarne urządzenia lektorskie, takie jak Autolektor (komputer z wbudowanym skanerem, oprogramowaniem OCR i udźwiękowieniem, który odczytuje na bieżąco to, co jest skanowane), oraz mobilne urządzenia lektorskie, takie jak VoxiVision (urządzenie z kamerą umieszczoną na statywie) czy Envision Glasses (specjalne okulary wyposażone w kamerę, słuchawki oraz oprogramowanie, które analizuje obraz i głosem syntetycznym odczytuje rozpoznany tekst). Dzięki takim okularom osoba niewidoma może mieć poczucie, że faktycznie samodzielnie czyta papierową książkę, trzymając ją w dłoniach, przewracając strony i kierując wzrok — wyposażony w opisane okulary — na tekst przed sobą.
Wreszcie wyniki naszego badania pokazały, że osoby niewidome kupują książki papierowe jako prezent dla członków rodziny, przyjaciół lub znajomych. Wskaźnik dla tej opcji wyniósł 1,69, a więc bliżej „czasami” niż „rzadko”.
Wszystkie te sposoby obcowania osób niewidomych z książkami papierowymi dowodzą, że nie należy lekceważyć środowiska osób z dysfunkcją wzroku jako grupy odbiorców drukowanych wydawnictw książkowych.
To z kolei skłania do wniosku, że warto pamiętać choćby o opisach okładek przy publikowaniu oferty wydawniczej w sklepach internetowych. Tym bardziej, że ankietowani zapytani o to, na ile opis okładki książki ma dla nich znaczenie, zdecydowaną większością głosów przyznali, że ma. Na próbie 100 osób, w trzystopniowej skali od „nie mam zdania”, przez „nie”, do „tak”, wskaźnik wyniósł 1,24. Dla 18 osób wygląd okładki nie ma znaczenia, podczas gdy dla 53 osób jest on istotny.
W naszej ankiecie zdecydowaliśmy się na dwa pytania otwarte. Intencją pierwszego z nich było wysondowanie, jakie formaty książek preferują ankietowani — o ile mają wybór — z jakich urządzeń i aplikacji do czytania korzysta im się najwygodniej oraz skąd pozyskują swoje lektury. Na to pytanie odpowiedziało 47 osób.
Również w przypadku tego pytania potwierdziło się, że najpopularniejszą formą książek, po jaką sięgają osoby niewidome, pozostają audiobooki. Spośród 47 ankietowanych 22 osoby uznały tę formę za najbardziej lubianą. Powracającym argumentem była przyjemność czerpana z interpretacji znanych i cenionych lektorów — często wybitnych aktorów. Ankietowani podkreślali, że wolą poczekać na wersję audiobookową, wiedząc, że zapewni ona odpowiednią jakość interpretacji. Osoby preferujące audiobooki sięgają po e-booki zazwyczaj tylko w ostateczności — kiedy wiedzą, że innej wersji niż elektroniczna nie będzie.
Najchętniej wybieranym urządzeniem do słuchania książek jest obecnie smartfon — zarówno z systemem iOS, jak i Android. W zależności od systemu operacyjnego najczęściej używane aplikacje do odtwarzania audiobooków to Voice Dream Reader oraz Voice Aloud Reader. W drugiej kolejności wymieniany jest komputer — zarówno stacjonarny, jak i przenośny. Ankietowani wspominają, że czytają z dużą prędkością i chętnie korzystają ze słuchawek.
Osoby preferujące audiobooki nie odrzucają e-booków. Często traktują książki elektroniczne jako dodatkową formę uzupełniającą zasoby audiobookowe. Przy okazji wspominają również o korzystaniu z form takich jak superprodukcje oraz słuchowiska.
Wśród urządzeń do odsłuchiwania książek mówionych wymieniane są także te dedykowane osobom niewidomym — takie jak Milestone czy Orion. Jedna osoba zadeklarowała, że najchętniej czyta na tablecie.
Jako ulubione źródła wskazywane były książki w formacie DAISY z serwisu DZDN, a także audiobooki w formacie MP3 ze strony wydawnictwa Helion.
E-booki jako preferowaną formę książek wskazało 14 osób. Jeśli chodzi o formaty, wygląda na to, że EPUB, PDF i TXT cieszą się podobną popularnością. W przypadku e-booków możliwość czytania z dużą prędkością odgrywa jeszcze większą rolę. Wśród wymienianych aplikacji pojawiły się Q Read, Voice Dream Reader oraz Voice Aloud Reader. Większość osób deklarujących czytanie e-booków wybiera głos syntetyczny — na przykład ESPEAK — choć pojawiły się również pojedyncze głosy podkreślające, że czytają na linijce brajlowskiej, co pozwala zwracać uwagę na ortografię i interpunkcję. Czytanie monitorem brajlowskim ma także znaczenie dla osób piszących prace akademickie.
Jedna z osób wspomniała, że dla niej ważna jest możliwość nawigacji w książce według procentowego postępu.
Wśród urządzeń do czytania e-booków przeważają głosy preferujące smartfony. Na drugim miejscu wymieniany jest komputer, a odosobnione głosy wskazują także na iPoda.
Preferowanymi platformami cyfrowymi są Empik Go oraz Legimi — ta ostatnia szczególnie dzięki możliwości korzystania z bezpłatnych kodów udostępnianych przez biblioteki miejskie.
Osiem osób zadeklarowało, że czyta audiobooki i e-booki równie chętnie. Jedna ankietowana osoba przyznała, że zdarza jej się czytać tę samą książkę zamiennie — raz w wersji audio, raz w wersji tekstowej. W przypadku wyboru audiobooków preferowanymi urządzeniami do odtwarzania są Czytak Orion, Plextalk oraz Sandisk. Książki, które nie są dostępne w wersji audio, osoby te często skanują z papierowych książek czarnodrukowych przy użyciu Autolektora.
Można również wyciągnąć wniosek, że do czytania literatury pięknej, poezji czy literatury faktu ankietowani chętniej sięgają po audiobooki, natomiast w przypadku książek naukowych na prowadzenie wysuwają się e-booki. Przyczyna tego stanu rzeczy nie leży wyłącznie w tym, że książek naukowych wydaje się niewiele w wersji audio. Kluczowe jest to, że podczas korzystania z tego typu publikacji istnieje możliwość kopiowania cytatów, przemieszczania się po określonych fragmentach tekstu — co w dobrze przygotowanych e-bookach ułatwiają znaczniki.
Zaledwie dwie osoby uznały książki brajlowskie za swoją ulubioną formę czytania. Źródłem pozyskiwania książek brajlowskich jest serwis DZDN, a w przypadku książek obcojęzycznych — zagraniczne biblioteki dla osób niewidomych. Żadna z pytanych osób nie ogranicza się wyłącznie do czytania w brajlu, ponieważ oferta dostępnych tytułów w tej formie jest raczej uboga. Osoby czytające brajlem nie stronią zatem od e-booków w formatach DOCX, RTF oraz od audiobooków.
Próba 100, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Jedną z części naszego badania poświęciliśmy kierunkom pozyskiwania książek. Chcieliśmy ustalić, w jakich proporcjach czytane lektury pochodzą z bibliotek, ze sklepów stacjonarnych lub internetowych, z wymiany ze znajomymi lub rodziną, a także z różnego rodzaju serwisów społecznościowych.
Wartości dla poszczególnych źródeł dostępu do książek rozłożyły się stosunkowo równomiernie. Na próbie 100 osób wskaźniki wyniosły odpowiednio: 2,38 dla bibliotek, 2,14 dla zakupów, 1,91 dla serwisów społecznościowych oraz 1,84 dla wymiany ze znajomymi. Tak zbliżone wyniki sugerują, że dla aktywnych niewidomych czytelników każdy sposób zdobycia książki jest mniej więcej równie dobry. Istotniejsze od pytania „skąd?” jest to, aby książki w ogóle były dostępne i możliwe do przeczytania.
Tylko 13% ankietowanych nie kupiło w ostatnich 12 miesiącach ani jednej książki. Podobnie wygląda sytuacja z wypożyczaniem z bibliotek — 14% nie skorzystało ani razu z zasobów bibliotecznych. Z kolei 21% robiło to „często”, a 32% — „bardzo często”.
30% badanych pobierało pliki książkowe z serwisów społecznościowych, a 24% pożyczało książki od znajomych. Dokładnie tyle samo osób — 24% — nie skorzystało ani razu z tej opcji w ostatnich 12 miesiącach.
Z badania wynika, że niemal jedna czwarta spośród 100 ankietowanych w ogóle nie decydowała się na wymianę książkową ze znajomymi ani na pobieranie interesujących ich książek z licznych serwisów społecznościowych, takich jak popularny Chomikuj, YouTube czy różne grupy powstające na platformach typu Facebook lub Telegram.
Warto zaznaczyć, że prawo dopuszcza dzielenie się zakupionymi książkami w kręgu osób bliskich lub znajomych. Serwisy społecznościowe udostępniające audiobooki czy e-booki do pobrania mogą z kolei legalnie oferować utwory, do których prawa autorskie wygasły — co następuje po 70 latach od śmierci autora — obejmując tym samym znaczną część klasyki literatury. 18% ankietowanych czerpie książki z serwisów społecznościowych „często”, a 16% — „bardzo często”.
Poproszeni o wskazanie ewentualnych innych źródeł, z których pochodzą czytane przez nich publikacje, ankietowani w liczbie 10 osób postanowili szerzej opisać kierunki pozyskiwania swoich lektur. Cztery osoby napisały, że samodzielnie skanują książki lub skanuje je dla nich asystent. Jedna osoba pobiera książki dostępne za darmo lub w promocyjnej cenie w aplikacji do czytania e-booków Eleven Reader. Jedna osoba przyznała, że ktoś prywatnie nagrywa dla niej lektury. Troje ankietowanych wymieniło platformę Legimi, przy czym każda z tych osób korzysta z subskrypcji na innych zasadach: jedna wykupiła abonament, druga korzysta z subskrypcji siostry, a trzecia pozyskuje kody do Legimi z biblioteki miejskiej. Inną platformą subskrypcyjną, która pojawiła się w odpowiedziach, jest Empik Go. Wreszcie wspomniane zostały Tyfloteka oraz różne serwisy naukowe, takie jak ResearchGate, Google Scholar, SCI-Hub i ArXiv.
Należy zauważyć, że znaczna część opcji wymienionych w kategorii „inne” pokrywa się z czterema głównymi kierunkami pozyskiwania książek, które wyróżniliśmy w naszym podziale.
Próba 82 i 86, skala sześciostopniowa od 0 do 700 zł +, w której pierwszą opcją było „zero”, a kolejne obejmowały przedziały: „od 1 do 100 zł”, „od 101 do 300 zł”, „od 301 do 500 zł”, „od 501 do 700 zł”. Ostatnia opcja — „powyżej 700 zł” — nie narzucała górnej granicy.
W ankiecie znalazły się dwa pytania dotyczące wydatków ponoszonych przez osoby niewidome na zakup książek. Mając świadomość obecnej w kulturze społecznej niechęci do rozmów o prywatnych dochodach oraz ponoszonych kosztach, umożliwiliśmy naszej grupie stu ankietowanych uchylenie się od odpowiedzi. Z tej możliwości skorzystało 18 osób w przypadku pytania o wydatki na konkretne tytuły (audiobooki, e-booki, książki papierowe), natomiast 14 osób nie odpowiedziało na pytanie dotyczące wydatków na subskrypcje płatnych platform cyfrowych.
Na pytanie: „Ile orientacyjnie wydałaś/wydałeś w ostatnich 12 miesiącach na zakup pojedynczych tytułów na własność (niezależnie od formatu, gatunku, nośnika), nie uwzględniając w tym ewentualnych zakupów podręczników szkolnych dla dzieci i młodzieży?”, tylko 1% ankietowanych zadeklarował, że nie ponosi żadnych wydatków. Wyraźnie więcej osób niewidomych, bo aż 27%, nie wykupuje subskrypcji umożliwiających czytanie e-booków lub audiobooków w ramach abonamentu w serwisach internetowych lub aplikacjach.
Nie podejmujemy się formułowania wniosków dotyczących przyczyn tej różnicy, ponieważ wymagałoby to pogłębionych badań.
Z danych uzyskanych w ankiecie wynika, że osoby niewidome są skłonne wydawać nieco więcej na książki posiadane na własność niż na rozwiązania abonamentowe. Wskaźniki na porównywalnych próbach — 82 i 86 osób — wyniosły odpowiednio 2,22 dla zakupów pojedynczych tytułów oraz 1,78 dla wydatków na subskrypcje.
8% badanych wydało w ostatnich 12 miesiącach na książki na własność więcej niż 700 zł, podczas gdy zaledwie 3% przeznaczyło w tym samym czasie więcej niż 700 zł na subskrypcje. Spora grupa, bo aż jedna trzecia ankietowanych, wydała na książki na własność kwotę mieszczącą się w przedziale od 101 do 300 zł. 23% respondentów wydało od 301 do 500 zł na wykupienie subskrypcji.
Warto byłoby porównać obecne wyniki z rezultatami podobnego badania przeprowadzonego za kilka lat. Pozwoliłoby to ocenić, czy trend ulega zmianie na korzyść któregoś z modeli dostępu do książek.
Próba 84, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Jak wynika z naszego badania, biblioteki stanowią dla osób niewidomych główne źródło dostępu do książek. Tylko 16 osób na 100 nie wypożyczyło w ostatnich 12 miesiącach ani jednej książki. Dlatego słuszną okazała się decyzja, aby przyjrzeć się temu zagadnieniu dokładniej. W ankiecie zapytaliśmy, z jakich konkretnie bibliotek nasi respondenci korzystają i jak często to robią.
Wyróżniliśmy trzy podstawowe typy bibliotek. Przede wszystkim specjalistyczne biblioteki dedykowane osobom niewidomym, do których należeć mogą wyłącznie ci, którzy przedłożą orzeczenie o niepełnosprawności z tytułu dysfunkcji wzroku. Najważniejszą z nich jest omówiona w pierwszej części raportu Główna Biblioteka Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Warszawie, która prowadzi Dział Zbiorów dla Niewidomych (w skrócie DZDN).
Biblioteki dedykowane osobom niewidomym zdecydowanie dominują w porównaniu z innymi wypożyczalniami. Wskaźnik częstotliwości korzystania z tego typu instytucji wyniósł 2,95, co oznacza, że ankietowani korzystali z nich w ostatnich 12 miesiącach „często”. Dla porównania, wskaźnik dla bibliotek publicznych to zaledwie 1,29, czyli „rzadko”. Aż 49% pytanych deklaruje, że z bibliotek dedykowanych osobom niewidomym korzystało w ostatnich 12 miesiącach „bardzo często”, a tylko 6% — że nie skorzystało ani razu.
W przypadku bibliotek publicznych sytuacja wygląda odwrotnie. Aż 35% respondentów zaznaczyło odpowiedź „nigdy”, a zaledwie 4% wypożyczało książki w bibliotekach publicznych „bardzo często”.
Zapytaliśmy również, w jakim stopniu oferta bibliotek publicznych spełnia oczekiwania osób niewidomych, które z nich korzystają. W pięciostopniowej skali od „zupełnie nie spełnia” do „zdecydowanie spełnia” uzyskaliśmy wskaźnik 2,42, co oznacza, że oferta ta oceniana jest jako „przeciętna” — ani spełnia, ani nie spełnia oczekiwań.
Do osobnej kategorii zaliczyliśmy biblioteki uczelniane lub instytutowe, które udostępniają specjalnie przygotowane książki osobom z niepełnosprawnościami. Jak wspomniano w pierwszej części raportu, jest to rozwiązanie systemowe wprowadzone przede wszystkim z myślą o studentach niewidomych, aby mogli oni uzyskać pomoc w dostępie do książek akademickich oraz innych materiałów naukowych. Wskaźnik dla takich bibliotek na próbie 84 osób wyniósł 0,82, czyli „rzadko”.
Jeśli jednak spojrzymy na wyniki pod kątem osób, które uczą się lub studiują, to 3 spośród 21 ankietowanych korzystały z bibliotek uczelnianych „bardzo często”, a 2 — „często”. 5 osób w ogóle nie skorzystało w ostatnich 12 miesiącach z uczelnianych zbiorów bibliotecznych, co może oznaczać, że nie wszyscy młodzi niewidomi, którzy uczą się lub studiują, wiedzą o możliwości zwrócenia się do tych bibliotek z prośbą o przygotowanie potrzebnych książek w dostępnej formie, na przykład w postaci zeskanowanych i rozpoznanych przez oprogramowanie OCR plików tekstowych.
W naszej ankiecie zapytaliśmy również, z jakich innych bibliotek korzystają osoby badane. Trzy osoby wspomniały, że korzystają ze zbiorów budowanych oddolnie przez społeczność osób niewidomych, w których książki są gromadzone przez samych czytelników. Jedna osoba wymieniła Fundację Krajowy Depozyt Biblioteczny. Z wymienionych źródeł wszystkie cztery osoby korzystają „często” lub „bardzo często”.
Próba 100, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Z przeprowadzonego badania wynika, że niewidomi czytelnicy, oprócz wypożyczania książek z bibliotek i ich zakupu, „czasami” korzystają również z dwóch dodatkowych sposobów pozyskiwania lektur: wymiany książek ze znajomymi oraz pobierania ich z serwisów społecznościowych. Obie te formy są niemal równie popularne, przy czym nieznaczną przewagę uzyskało pobieranie z serwisów społecznościowych (średnia 1,91) nad pożyczaniem od znajomych lub rodziny (średnia 1,84).
Warto zauważyć, że niemal 25% respondentów „nigdy” nie korzystało w ciągu ostatnich 12 miesięcy ani z wymiany książek ze znajomymi, ani z pobierania ich z popularnych serwisów społecznościowych, takich jak Chomikuj, YouTube czy grupy na platformach typu Facebook.
Choć prawo dopuszcza dzielenie się zakupionymi książkami w gronie bliskich i znajomych, to pobieranie audiobooków i e-booków z serwisów społecznościowych pozostaje w tzw. szarej strefie — z uwagi na swój nielegalny charakter jest to obszar słabo zbadany. Mimo to aż 18% badanych wskazało, że „często” korzysta z takich źródeł, a 16% — że robi to „bardzo często”.
Próba 100, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często” do „bardzo często”.
Mimo szerokiej palety rozwiązań, jakimi dysponują osoby niewidome, wciąż istnieje całe mnóstwo barier, które sprawiają, że oferta wydawnicza nie jest dla nich dostępna w takim samym stopniu jak dla osób widzących. Mniejsze wydawnictwa rzadko dysponują środkami, które pozwalałyby na wydawanie publikacji w kilku różnych formach — najczęściej ograniczają się do wersji papierowej.
Książki oferowane w postaci e-booków, o ile należą do beletrystyki lub literatury faktu, zazwyczaj nie sprawiają większych problemów. Sytuacja zmienia się jednak w przypadku książek specjalistycznych, naukowych, ilustrowanych poradników, książek do nauki języków obcych oraz wydawnictw bogato ilustrowanych, takich jak komiksy czy albumy.
W naszej ankiecie poświęciliśmy tym zagadnieniom kilka pytań, ponieważ jest to obszar wymagający interwencji. Od kiedy dyrektywa EAA wpływa na ustawodawstwo poszczególnych krajów, w tym Polski, sprawa zyskuje na znaczeniu. Wiele podmiotów musi, a inne chcą podejmować działania zwiększające dostępność książek, stron internetowych czy aplikacji, eliminując bariery, które tę dostępność ograniczają. Aby działania te były skuteczne, warto rozpoznać bariery i ustalić, które z nich są pozorne, a które stanowią rzeczywisty problem.
Najczęstszym powodem, który uniemożliwiał naszym ankietowanym przeczytanie książki w ostatnich 12 miesiącach, była jej dostępność wyłącznie w wersji papierowej. Wskaźnik dla tej odpowiedzi wyniósł 1,93, czyli „czasami”.
Drugim najczęściej wskazywanym powodem był brak książki w preferowanej przez daną osobę formie — wskaźnik 1,59. Brak książki w ulubionej formie nie stanowił żadnego problemu dla jednej czwartej ankietowanych, 40% spotkało się z taką sytuacją „czasami”, a 20% — „często”.
Na trzecim miejscu znalazł się problem związany z niewłaściwym przygotowaniem e-booka lub jego niedostosowaniem pod kątem dostępności. Wskaźnik wyniósł 1,31, czyli nieco powyżej „rzadko”. 28% badanych ani razu w ostatnich 12 miesiącach nie natknęło się na taką książkę, tyle samo spotkało się z tym problemem „rzadko”. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że większość ankietowanych nie sięga po książki naukowe czy specjalistyczne — przypomnijmy, że 56% badanych zaznaczyło odpowiedź „nigdy” na pytanie o książki naukowe i specjalistyczne.
Na pytanie o inne bariery 13 osób wskazało zjawiska takie jak: zbyt wysoka cena książek, brak tłumaczenia na język polski lub trudności w ich zdobyciu. Jedna osoba zasygnalizowała, że nie przeczytała audiobooka ze względu na nieodpowiednią interpretację lektora. Inna zwróciła uwagę na sytuacje, w których kilkutomowe serie zostały wybiorczo nagrane w wersji audio, a jeden lub kilka tomów pominięto. Wspomniano również o książkach wycofanych z dystrybucji, które krążą w Internecie w postaci skanów zapisanych w plikach PDF — w formie zdjęć kolejnych stron. Takie pliki są nieczytelne dla urządzeń i oprogramowania specjalistycznego, z jakich korzystają osoby niewidome. Można próbować rozpoznawać je technologią OCR, ale efektem są często bardzo niedoskonałe wersje tekstowe z licznymi błędami.
Jedna z osób napisała: „tak naprawdę większość e-booków jest trudna do przeczytania bez pewnej konwersji, której się uczy każdy niewidomy.” Wszystkie wymienione „inne” problemy pojawiały się na poziomie poniżej „rzadko” — wskaźnik 0,74.
Próba 44, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „nigdy”, poprzez „rzadko”, „czasami”, „często”, aż do „bardzo często”.
Analizując bariery, wyodrębniliśmy książki specjalistyczne i naukowe, które — jak wiadomo — są trudne pod względem przygotowania, ponieważ zawierają liczne i różnorodne elementy specjalne. Postanowiliśmy zapytać osobno o następujące elementy nietekstowe:
tabele,
wykresy,
bibliografie i indeksy,
przypisy,
wzory i formuły (matematyczne, fizyczne, chemiczne),
mapy,
ilustracje,
multimedia.
Oczywiście wymienione elementy pojawiają się także w innych gatunkach książek, takich jak podręczniki czy poradniki, ale to publikacje naukowe — często wydawane w formacie PDF — stanowią największe wyzwanie dla wydawców.
Spośród 100 ankietowanych 44 osoby zaznaczyły, że zdarzyło im się czytać w ostatnich 12 miesiącach książki z tego gatunku. Poprosiliśmy, aby ankietowani pomijali bez oceniania te elementy nietekstowe, których nie napotkali w czytanych książkach, a „nigdy” zaznaczali tylko w przypadku, gdy dany element występował, ale nie stanowił dla nich przeszkody.
Najczęściej napotykanymi elementami specjalnymi w książkach naukowych okazały się przypisy (41 ocen), tabele (40 ocen), wykresy, bibliografie i indeksy (39 ocen). Najrzadziej spotykanym elementem specjalnym były multimedia — oceniły je 33 osoby.
Najmniej problematyczne zdaniem ankietowanych okazały się bibliografie i indeksy — 21 osób uznało, że nie stanowiły one żadnego problemu. Wskaźnik dla tego elementu wyniósł 1,38. Nieco wyższy wskaźnik, 1,8, uzyskały przypisy — to nadal bariera, która „czasami” utrudnia czytanie. Zbliżony wynik dały multimedia — 1,94.
Wykresy i ilustracje okazały się najbardziej problematyczne. Wskaźnik dla ilustracji wyniósł 2,57, a dla wykresów — 2,56, co oznacza, że te elementy stanowią barierę pomiędzy „czasami” a „często”. Tylko dla 8% pytanych ilustracje nie stanowiły bariery, natomiast dla 32% były one barierą „bardzo często”, a dla 24% — „często”. Mapy były „bardzo częstym” problemem dla 35% pytanych. Ponadto 38% ankietowanych uznało tabele za barierę występującą „często”.
Inne elementy pojawiające się w książkach naukowych, które mogą być uznawane za kłopotliwe, to odnośniki, diagramy i schematy oraz fragmenty tekstu wyróżnione innym kolorem lub czcionką. Te trzy elementy zostały uznane za bariery występujące „bardzo często”.
Jedna z ankietowanych osób napisała: „Istotne znaczenie mają też brak poprawnie przygotowanych spisów treści i nawigacji wewnętrznej, nieczytelne odsyłacze (np. do przypisów końcowych), źle oznaczone indeksy haseł, a także brak dostępnych transkrypcji dołączonych materiałów dodatkowych (np. nagrań wideo). Problematyczne bywają także e-booki, w których tekst jest źle sformatowany, przez co czytnik ekranu nie odróżnia np. dialogów czy podziału na akapity.”.
Opisane zjawiska stanowiły według tej osoby barierę „czasami”.
Próba 100, skala trzystopniowa: „nie”, „nie mam zdania”, „tak”.
W części ankiety poświęconej barierom poprosiliśmy respondentów o wyrażenie opinii na temat wątpliwości pojawiających się w dyskusjach w środowisku wydawniczym. Ankietowani mogli zgodzić się z prezentowanymi stwierdzeniami (wskaźnik 2), wybrać opcję „nie mam zdania” (wskaźnik 1) lub nie zgodzić się z nimi (wskaźnik 0).
Pierwsza kwestia dotyczyła opisów okładek. Pytanie brzmiało: „Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że informacja o wyglądzie okładki jest ważna dla osób niewidomych i musi być podana w postaci opisu tekstowego?”. Wskaźnik dla tego pytania wyniósł 1,24, a więc nieco powyżej odpowiedzi „nie mam zdania”. Może to oznaczać, że dla osób niewidomych opis okładki jest raczej obojętny, choć z lekkim wskazaniem na jego istotność. Niemniej, jak pisaliśmy wcześniej, może on być ważny dla tych, którzy kupują czarnodrukowe książki papierowe w prezencie dla innych osób.
W badaniach ankietowych umiejscowienie pytania w otoczeniu innych pytań czy problemów często przechyla szalę odpowiedzi w jakimś kierunku. Tak też może być w przypadku okładek. Prawdę mówiąc, niewidomi bardzo często dyskutują o książkach i bardzo rzadko o okładkach (żeby nie powiedzieć nigdy). Co nie przesądza o tym, że może to być ciekawy temat rozmów, gdyby teksty alternatywne dla okładek pojawiły się w pakiecie metadanych.
Kolejny interesujący nas aspekt został ujęty w pytaniu: „Czy zgadzasz się z opinią, że jeśli książka zawierająca wyłącznie tekst ma już wersję audiobookową, to nie ma potrzeby dostosowania także e-booka do wymagań dostępnościowych?”. W tym przypadku opinie były dosyć jednomyślne. Aż 71% badanych nie zgadza się z taką opinią, a podpisuje się pod nią tylko 18% ankietowanych. Oznacza to, że w rozumieniu osób niewidomych wydanie książki w formie audiobooka nie rozwiązuje problemu dostępności wersji elektronicznej tej samej publikacji.
Kolejne pytanie brzmiało: „Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że informacja o formacie i technicznej dostępności powinna być przedstawiona osobom niewidomym przed zakupem lub wypożyczeniem e-booka?”. To stwierdzenie nie budziło w zasadzie żadnych wątpliwości — 92% pytanych wyraziło przekonanie o jego słuszności.
Na pytanie: „Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że bariery związane z dostępnością książek są różne w zależności od gatunku książki?” twierdząco odpowiedziało 85 osób na 100. Tylko 5 osób było przeciwnego zdania.
Jak pokazują wyniki, osoby niewidome są dosyć zgodne w swoich opiniach, a znaczna część intuicji specjalistów zajmujących się udostępnianiem książek znajduje w nich potwierdzenie. Brak opisu okładki nie stanowi dla większości badanych istotnego problemu, natomiast brak poprawnych metadanych jest bardzo wyraźnie postrzegany jako bariera. Różnice w dostępności występują w zależności od gatunku książki, a produkcja audiobooka nie wyklucza potrzeby udostępnienia również dostępnej wersji e-booka.
Próba 100, skala trzystopniowa: „nie”, „nie mam zdania”, „tak”.
Istotną składową ankiety była część poświęcona przepisom. Chcieliśmy zorientować się, na ile osoby niewidome rozumieją założenia kluczowego dla udostępniania książek artykułu 17 ustawy. Poprosiliśmy ankietowanych, aby ocenili, w jakim stopniu rozumieją treść każdego z sześciu punktów tego artykułu z osobna. Przypomnijmy, że w ujęciu skrótowym punkty te dotyczą: synchronizacji, interoperacyjności, dostępu do treści i struktury, nawigacji, tekstów alternatywnych oraz metadanych.
Wyniki badania pokazały, że aktywni czytelnicy niewidomi „stosunkowo dobrze” rozumieją artykuł 17. ustawy. Wskaźniki dla wszystkich sześciu punktów rozłożyły się w przedziale od 2,15 (dla punktu drugiego) do 2,98 (dla punktu trzeciego).
Najlepiej rozumiany okazał się punkt trzeci: „w ramach usług rozpowszechniania książek elektronicznych zapewnia się dostęp do treści i struktury książki elektronicznej”. Największe trudności ze zrozumieniem sprawia punkt drugi: „w ramach usług rozpowszechniania książek elektronicznych zapewnia się interoperacyjność pliku książki elektronicznej, zapewniającą kompatybilność i funkcjonalność narzędzi wspomagających z plikiem książki elektronicznej”.
Punkty pierwszy (synchronizacja), czwarty (nawigacja) oraz szósty (metadane) zostały ocenione jako „dobrze” zrozumiane przez około 40% badanych.
Punkt piąty: „w ramach usług rozpowszechniania książek elektronicznych zapewnia się możliwość wyboru alternatywnego sposobu przedstawienia treści książki elektronicznej, zapewniającego jej postrzegalność, funkcjonalność, zrozumiałość i kompatybilność” — został oceniony jako „rozumiem bardzo dobrze” przez jedną trzecią ankietowanych. Tyle samo osób zadeklarowało, że „rozumie go dobrze”.
Próba 100, skala pięciostopniowa od zera do czterech, od „zdecydowanie tego nie zrobię”, poprzez „raczej nie”, „nie wiem, ani tak, ani nie”, „raczej tak zrobię”, aż do „zdecydowanie tak zrobię”.
Jedno z bardzo ważnych pytań w naszej ankiecie dotyczyło możliwości składania zawiadomienia lub skargi. Pytanie brzmiało: „28 czerwca 2025 roku weszła w życie ustawa o dostępności, która nie tylko prawnie wymusza produkcję e-booków spełniających kryteria dostępności, ale także daje możliwość domagania się poprawy jakości e-booka w trybie skargi lub zawiadomienia, o ile e-book nie spełnia wymagań ustawy. Jak oceniasz prawdopodobieństwo złożenia skargi do wydawcy lub zawiadomienia do PFRON o niedostępności oferowanych książek elektronicznych?”
Wskaźnik odpowiedzi dla tego pytania wyniósł 2,28. Taki wynik pozwala na wyciągnięcie wniosku, że ankietowani są jeszcze niezdecydowani, jak postąpią — wynik mieści się powyżej odpowiedzi „nie wiem, ani tak, ani nie”, w kierunku „raczej tak zrobię”.
Tylko 11% badanych było zdecydowanych, że tego nie zrobią. Natomiast 28% bierze taką możliwość pod uwagę, zaznaczając odpowiedź „raczej tak zrobię”. 20% ankietowanych jest zdecydowanych interweniować.
Próba 100, skala pięciostopniowa od „nie rozumiem” do „rozumiem bardzo dobrze”.
W dalszej części ankiety zapytaliśmy o znajomość prawa autorskiego w zakresie, który prawdopodobnie jest najważniejszy dla niewidomych czytelników. Pytanie brzmiało: „Od dziesięcioleci osoby niewidome cieszą się coraz większą swobodą korzystania z opublikowanych na rynku książek. Na ile oceniasz swoją wiedzę w zakresie prawa autorskiego określającego zasady dostępu do książek dla osób niewidomych, udostępniania i wymiany książek, w tym udostępniania i wymiany wersji elektronicznych książek?”
Wskaźnik odpowiedzi dla tego pytania wyniósł 2,8, co na naszej skali oznacza wartość bardzo bliską stwierdzeniu „rozumiem dobrze”. Aż 56% ankietowanych zadeklarowało, że „rozumie dobrze”, a 18% — że „rozumie bardzo dobrze”. Zaledwie dwie osoby przyznały, że „nie rozumieją” treści tego zapisu.
Ostatnia kwestia, która pojawiła się w naszej ankiecie, a która odnosi się do przepisów ustawy regulującej dostępność stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów administracji publicznej, została omówiona w punkcie poświęconym bibliotekom.