Zakończenie

Wnioski z pierwszej fazy badania

Na początku nie byliśmy pewni, czy uda się zebrać 100 uczestników. Tymczasem zgłosiło się niemal dwa razy więcej osób. Udało się nawiązać współpracę z grupą niewidomych czytelników, którzy — patrząc na badania czytelnictwa — należą do elity czytelniczej tak w Polsce, jak i w Unii Europejskiej. W badaniu wzięło udział wiele osób pracujących i studiujących, świadomych swoich potrzeb i oczekiwań. Mamy nadzieję, że poznanie tej grupy czytelniczej otworzy oczy przynajmniej części wydawców i dystrybutorów e-booków. Najważniejszy być może wniosek jest taki, że niewidomi wykorzystują każdą znaną im metodę, byle tylko dotrzeć do treści.

Zaskoczyło nas, jak wielu niewidomych już dziś korzysta z e-booków i jak wiele ścieżek prowadzi do sukcesu polegającego na przeczytaniu wybranego tytułu. Badanie pokazało, że e-booki są cenione za możliwość nawigacji, wyszukiwania treści i dostosowania sposobu czytania do indywidualnych potrzeb. Dla wielu uczestników to właśnie e-booki — nie audiobooki — stanowią podstawowy sposób obcowania z tekstem. Dla wydawców e-booków istotne jest to, że niewidomi stosują „metodę ograniczonego zaufania” zarówno wobec formatu EPUB, jak i PDF i wypracowali własne strategie amatorskiego przystosowywania plików.

Wyzwaniem — równie istotnym jak przystosowanie oferty — będzie zmiana przyzwyczajeń samych użytkowników, którzy weszli w koleiny swoich nawyków. Można tego dokonać w łatwy sposób — można zaproponować e-booka, który nie zawiera błędów.

Wnioski z drugiej fazy badania

Po pierwsze — mamy w Polsce wielu bardzo zaawansowanych technicznie niewidomych użytkowników, z którymi można rozmawiać o wyzwaniach związanych z dostępnością.

Po drugie — zebrany materiał pozwala na ostrożny optymizm. Branża wydawnicza w dużej mierze odrobiła lekcję jeszcze przed wdrożeniem PAD. Najpierw pokazały to testy metadanych e-booków, gdzie e-booki w formacie EPUB miały zdecydowaną przewagę liczbową nad formatem PDF, a pliki EPUB bez błędów miały przewagę nad plikami zawierającymi błędy. Potem wykazały to testy samych plików. Choć pliki PDF wypadły słabiej niż EPUB, warto zauważyć, że ich struktura była często bardziej złożona, a najlepszy PDF został oceniony wyżej niż najgorszy EPUB. To pokazuje, że jakość nie zależy wyłącznie od formatu, ale od staranności przygotowania.

Jest wiele różnic między książką drukowaną a e-bookiem. Jedna z najważniejszych polega na tym, że książka papierowa ma zamkniętą postać fizyczną, którą — jak twierdził Umberto Eco — ludzie posługują się z równą łatwością co łyżką. E-book natomiast najbardziej przypomina folder z podfolderami i plikami wrzuconymi luzem, co dla osób postronnych może sprawiać wrażenie bałaganu. Jest to jednak bałagan pozorny. W dobrze opracowanych e-bookach każdy element łączy się z innym, tworząc spójną całość. W praktyce jednak — wobec dużej liczby elementów oraz niezależnie od tego ciągle zmieniających się technologii — często coś do czegoś gdzieś nie pasuje, czegoś brakuje lub pojawiają się byty nadmiarowe, służące naprawie wcześniejszych błędów.

Jedna z testerek ujęła to tak: „Nie znam jeszcze naprawdę dostępnego dokumentu innego niż przerabiany specjalnie na potrzeby osób niewidomych albo tak prostego, że nie było w nim czego zepsuć. Z obcowania z tymi dostosowywanymi wnioskuję, że naprawdę dostępny dokument ma wszystko na swoim miejscu, nie za dużo, nie za mało, a idealnie tyle, żeby udało się z niego jak najlepiej skorzystać.”.

Rekomendacje

  1. Wydawcy powinni dokonać przeglądu swoich procesów produkcyjnych, ponieważ wykryte błędy w ramach naszego projektu są:

    1. powtarzalne,

    2. stosunkowo nieliczne,

    3. przeszkadzają niewidomym czytelnikom — co może frustrować i prowadzić do złożenia zawiadomienia lub skargi na niedostępną usługę.

  2. Automatyczne walidatory są bardzo pomocne. Ale porównanie sposobu automatycznej strukturyzacji błędów z podejściem człowieka jasno pokazuje, że niewidomi czytelnicy często inaczej „idą” przez książkę. Może być tak, że automat pokaże błąd, a niewidomy nawykowo zastosuje sposób, żeby ten błąd obejść i czytać dalej i może nawet nie zarejestrować tego faktu. Z drugiej strony, automat może nie wykazać błędu, bo strukturalnie plik jest przygotowany poprawnie, ale zawiera np. nadmiarowe elementy.

  3. Rekomendujemy połączenia obu sposobów walidacji — automatycznej i ręcznej — nie musi to dotyczyć wcale całej produkcji, wystarczy przegląd procesów produkcyjnych na próbce kilku tytułów. Prawdopodobnie wystarczy usunięcie kilku-kilkunastu typów błędów, aby w sposób istotny poprawić jakość plików.

  4. Wydawcy EPUB-ów mogą liczyć na wsparcie — agregatorzy i dystrybutorzy plików cyfrowych mogą i powinni stosować automatyczne walidatory, by wskazywać wydawcom obszary wymagające poprawy.

  5. Wydawcy PDF-ów nie mają wsparcia w postaci automatycznych walidatorów do wykorzystania na dalszych etapach dystrybucji plików — tym bardziej muszą uczulić działy produkcji i zwiększyć kontrolę jakości przed wysłaniem plików do sprzedaży.

  6. Branża wydawnicza powinna stosować najnowsze wersje oprogramowania do produkcji e-booków, może to znacznie poprawić jakość plików końcowych — to obszar wymagający szybkiego przeglądu.

  7. Wydawcy muszą zrozumieć, że metadane mają znaczenie dla końcowych użytkowników z niepełnosprawnościami, muszą nauczyć się kilku podstawowych komunikatów i zacząć je powszechnie stosować. Należy poprawić jakość metadanych „wewnątrz” plików, jak i „na zewnątrz” — na własnych stronach www, w katalogach czy u agregatorów plików. Dystrybutorzy i detaliści muszą przejmować te opisy i także je stosować w swoich serwisach.

  8. Opis elementów graficznych to trudny temat. Ciężar ich przygotowania spadnie albo na autorów, albo na wydawców. Oba warianty mają swoje plusy i minusy. Wykorzystywane będą narzędzia AI. Ale co chcemy podreślić: efekty w postaci opisów powinny być oceniane przez widzących. Wytyczne powinny zostać przeanalizowane z udziałem specjalistów — tyflopsychologów, ekspertów od audiodeskrypcji. Można i trzeba posiłkować się opiniami niewidomych, ale pamiętajmy, że niewidomi z definicji nie są w stanie w pełni ocenić jakości przedstawionego im opisu. Wydaje się nam, że łatwiej o dobre teksty alternatywne w książkach naukowych, które mogą być ocenione przez niewidomych specjalistów w danej dziedzinie — i tutaj z powodzeniem można stosować narzędzia AI. W publikacjach artystycznych, ilustrowanych książkach dla dzieci czy komiksach będzie to dalece trudniejsze, jest to być może najtrudniejsze wręcz wyzwanie w kontekście dostępności e-booków.

Poprzednia strona

Następna strona